01 września 2004

# 62

Bóle menstruacyjne! Czytelnikom z jajnikami tłumaczyć nie muszę. Do tych, którzy nie posiadają - wyobraźcie sobie, że macie jądra w górnej części pachwin, które ktoś upchnął do dziadka do orzechów. W połączeniu z uczuciem wylewania się brzucha ze spodni i za koszulkę plus ogólne osłabienie i gadanie bzdur (hormony)... Gdyby miesiączkę można było kupić, miałaby slogan - Dla pragnących mocnych wrażeń. Za dużo Friends, wiem. Ale już kończymy. Jeszcze tylko 24 odicnki z 240.

I przez te hormony jeszcze takie rzeczy się dzieją na przykład (niezrozumiałe):
Jakiś czas temu, jak już wiedziałam, że będziemy w takim miejscu spędzać wakacje, wymarzyłam sobie bikini. Jak się ma biust D, to znalezienie bikini jest niemożliwością, chyba że chce się je założyć wyłącznie na sutki. Ja nie chciałam, ale że babcia jest super zdolną krawcową, nabyłam ci ja materiał i maltretowałam babcię, żeby mi to bikini uszyła. Przy samych cholernych majtkach (dwa trójkąty, cztery sznurki), siedziałyśmy cztery bite godziny. Stanik babcia już szyła sama, ale jak przyjechałam go przymierzyć to przywitała mnie okrzykiem, że żadnych poprawek, że chrzanić czy będzie dobry czy nie, ona już nic nie poprawia - także się umęczyła przy tym nieziemsko.

Najpierw strój wydawał mi się rewelacyjny. Potem zaczęłam kombinować, że te majtki tak jakby trochę odstają. Potem - stanik wydał mi się śmiesznie ogromny, a potem już nawet na materiał nie mogłam patrzeć - nic mi się nie podobało.

To wszystko w ciągu jednego dnia, po czym (jest ostatni dzień sierpnia) - ładuję Mifa w auto i lecimy do galerii dominikańskiej po strój, chociaż już wszędzie wiszą swetry i wełniane spódnice.
Znajduję jeden sensowny, schowany gdzieś za filarem i za rozsądną cenę nabywam taki, który najpierw uważam za: dobry, niech już będzie, potem za całkiem niezły, jeszcze później za pełen wypas (plus! to jest miseczka C, więc jednak mam mniejszy biust, booooże, chociaż jedno marzenie spełnione), a przed chwilą jeszcze go przymierzyłam no i już nie mogę się doczekać aż w nim wyskoczę na plaże - tak mi się podoba.

Babci nie powiem never, bo mnie zabije jak psa. No i już wiem przynajmniej, że to nie przez egoizm nie szyją tych pieprzonych bikini powyżej C75 - oni po prostu chcą nam wstydu zaoszczędzić.
My, wielkopiersiaste dziewczyny, powinnyśmy trzymać się razem. Są jakieś kluby?

Ale w tym całym nieszczęściu i niedoli płci, która ma bardziej prze..., doceniam jak kochanego mam mężczyznę - zimno mi w stopy - przynosi mi kocyk, przynosi mi krówkę, co by mi osłodzić moje cierpienia comiesięczne, nie wdaje się ze mną w głupie dyskusje, w których do niczego nie zmierzam, tylko pieprzę od rzeczy, bo okres i tak już mam po prostu! Wszystko rozumie, wszystko wie - kiedy mówić, kiedy nie, co robić, jak robić. Co on, siedzi mi w głowie? No chyba tak. No i dobrze, przecież go kocham za to.

1 komentarz:

Ethaniel Black pisze...

[czytając zaciska nogi i czyta dalej z niewyraźną miną.. gdzieś w tle przelatują wspomnienia rozpędzonej piłki nożnej i chybionego kopnięcia... ;)]

Współczucie <:-)

Ach.. ależ wspaniały mężczyzna... gdzie tacy rosną? Znam kilka dziewcząt, które by zaczęły pakty z rogatymi by z takim być...

Pozdrawiam. [hugs]